W wielu firmach logistyka traktowana jest jak konieczność. Towar ma być dostarczony, najlepiej szybko i bezproblemowo. Dopiero kiedy na koniec kwartału pojawia się niespodziewany wzrost kosztów, zaczynamy się zastanawiać, gdzie się podziała rentowność. Bo przecież stawki za fracht są znane, kontrakty podpisane, a systemy ERP wszystko rejestrują. Gdzie zatem ukrywa się ten kosztowy przeciek?
Najczęściej nie chodzi o jeden wielki wydatek, ale o setki drobnych decyzji, niedopatrzeń i nieprzewidzianych zdarzeń, które nawarstwiają się z czasem. To dodatkowa paleta, która nie zmieściła się na planowanym transporcie. To przesyłka, która wraca, bo klient odmówił odbioru. To magazynowanie przesyłek w weekend, bo dostawa była zaplanowana na piątek po 16:00. To także ekspresowy transport last minute, który miał uratować sytuację po opóźnionej produkcji.
Takie koszty często nie mają swojego śladu w klasycznych raportach. Są rozproszone, przypisane do różnych kont, zamaskowane jako “koszty ogólne”. Tymczasem realnie pożerać mogą nawet 10–20% budżetu logistyki.
Rozwiązanie? Zaczyna się od świadomości. I od partnera, który potrafi spojrzeć na cały łańcuch dostaw z zewnątrz i zapytać: czy na pewno ten transport jest optymalny? Czy na pewno potrzebujemy tylu ramp w piątki? Czy przewoźnik, który jest tani w cenniku, nie generuje ukrytych strat przez częste opóźnienia?
Współpraca z brokerem logistycznym może być punktem zwrotnym w tej analizie. Broker, obsługując dziesiątki różnych firm, dysponuje nie tylko skalą, ale też benchmarkami. Wie, jakie stawki i czasy realizacji są standardem w branży. Potrafi wskazać, gdzie dana firma przepłaca, a gdzie może zoptymalizować operacje bez utraty jakości.
Przykład? Firma produkcyjna korzystała z jednego przewoźnika na trasie Polska – Niemcy, płacąc atrakcyjną stawkę za paletę. Problem w tym, że dostawy były regularnie opóźnione o dzień lub dwa. Klient zagraniczny musiał zmieniać harmonogram rozładunku, a magazyn firmy musiał przechowywać gotowy towar dłużej niż planowano. Po analizie brokera okazało się, że zmiana przewoźnika na nieco droższego skraca czas dostawy i likwiduje opłaty magazynowe. Bilans? Mniejsze koszty całkowite.
Inny przykład: sklep internetowy wysyłał przesyłki do Hiszpanii bez konsolidacji. Każda paczka nadawana osobno, brak optymalizacji pod względem objętości. Po wdrożeniu rozwiązań brokera i przejściu na zbiorczą wysyłkę raz dziennie, koszty jednostkowe spadły o 18%, a dostawy były bardziej przewidywalne.
Kluczem jest tu systematyczna analiza. Brokerzy oferują nie tylko fizyczny transport, ale też narzędzia do raportowania: dashboardy KPI, audyty kosztów, analizy czasu trwania operacji, wskaźniki skuteczności doręczeń. Dzięki temu logistyka przestaje być czarną skrzynką, a staje się obszarem, którym można aktywnie zarządzać.
W wielu przypadkach samo uświadomienie zespołowi, jak kosztowna jest niepunktualność, nadmiarowe pakowanie czy brak harmonogramu załadunków, przynosi zmianę zachowań i poprawę efektywności. A kiedy do tego dodamy technologie (np. automatyczne planowanie tras, integracje systemów ERP z platformami przewoźników), optymalizacja dzieje się niemal samoistnie.
Dobrze prowadzony łańcuch dostaw to nie ten najtańszy w Excelu, ale ten, który działa przewidywalnie, stabilnie i z minimalnym poziomem strat. Ukryte koszty logistyki nie muszą być problemem na zawsze. Trzeba je tylko zidentyfikować i potraktować jak projekt optymalizacyjny — z konkretnym planem i partnerem, który wie, gdzie szukać.
Chcesz sprawdzić, gdzie przecieka Twój budżet logistyki? Umów się na bezpłatny audyt z naszym ekspertem i dowiedz się, jak można obniżyć koszty bez pogarszania jakości usług.



